Dzień 19 sierpnia. Fala upałów, która od tygodni przetaczała się przez Europę, w końcu dotarła do Holandii. W przeciągu kilku dni temperatura powietrza wzrosła z trzynastu do trzydziestu czterech stopni.
Ludzie szukali ochłodzenia wszędzie, w cieniu straganowego parasolu, w na wpół wysuszonych rowach, a nawet w miejskich fontannach. Starsze kobiety, wachlujące się przyniesionym z domu krzyżówkami, pozajmowały niemal wszystkie ławki w małym, przydrożnym parku.
W Kudelstraat, na pewnym ogrodzie, w basenie, kąpie się czwórka dzieci, czternastoletni Joshua oraz jedenastoletnie trojaczki, Lissy, Mandy i Chris.
Nagle drzwi od domu otworzyły się i na taras wyszła brązowowłosa dziewczyna, która mimo wysokiej temperatury, ubrana była czarne rurki oraz zadłużą granatową bluzę z napisem ,,Me Gusta".
-Bachory! Mama kupiła wam lody!- krzyknęła i naciągnęła na głowę kaptur.
- Mogłabyś nam je przynieść, Megan?- zapytała Mandy, gdy wyszła z basenu i usiadła na leżaku.
- Nie, nie mogłabym! - powiedziała i weszła z powrotem do mieszkania.
Trojaczki spojrzały w kierunku drzwi, które właśnie się zamykały.
-A tę co ugryzło? - zapytała Lissy, po czym usiadła na ręczniku - Jeszcze bardziej zgryźliwa niż dotychczas.
- Nas się pytasz?- westchnął i dał nura pod wodę.
- Może to u niej rodzinne.- Mandy podniosła głowę by lepiej słyszeć siostrę - Może u jej matki każdy tak ma?
Trojaczki skupiły wzrok na Joshule. Ten, obrażony, odwrócił głowę.
- Raczej nie, maniak wydaje się być normalny. Bo jesteś normalny, co nie?- Lissy zaczęła dotykać palcami różnych punktów na twarzy chłopaka.
Joshua odepchnął ją lekko i skierował się w stronę domu.
- A ty dokąd?
- Porozmawiać z Megan.
- Jak będziesz wracał, to przynieś nam lody! - krzyknął Chris, gdy Joshua przekraczał próg domu.
Rodzice Megan i Joshuy rozwiedli się rok temu. Dzieciaki zamieszkały z ojcem, który ożenił się po raz drugi. Z Roxanne, bardzo sympatyczną i miłą kobietą. Niestety tego samego nie można było powiedzieć o jej dzieciach. Gdy zamieszkali razem, rodzeństwo, a przynajmniej Megan, od razu znienawidziło trojaczki. Robiły głupie kawały, wszędzie było ich pełno, a na dodatek wszystko czego dotknęły, przepadało w tajemniczych okolicznościach. Megan odczuwała ich obecność o wiele mocniej niż jej brat. Dziewczyna, która umiłowała ciszę i spokój, musiała przez pierwsze kilka miesięcy gościć u siebie w pokoju dwa pomioty szatana. Lissy i Mandy, z natury hałaśliwe i ruchliwe, nie dawały pokoju Megan. Na szczęście po wielu namowach, ze strony rodzeństwa, ojciec w końcu zgodził się na przeprowadzkę. Okolica nie była zbyt spokojna, ale dzieciaki szybko się tam zaaklimatyzowały.
Ale wracając do teraźniejszości, Joshua, zamykając drzwi, głośno westchnął. Martwił się o swoją siostrę. I to bardzo. Zawsz miała trudny charakter, ale teraz była na prawdę nie do zniesienia.
Chłopak zapukał do drzwi od jej pokoju. Odpowiedziała mu cisza, na co Joshua, pokręcił głową.
- Pewnie znowu słucha tych swoich krzykaczy. - mruknął i nacisnął klamkę.
Pokój Megan nie był duży, trzy czwarte pomieszczenia zajmowało łóżko. Ściany, które pomalowano na fioletowo, w większości pokryte zostały plakatami, ulubionych zespołów dziewczyny. W rogu stało łóżko, na którym obecnie leżała brązowowłosa. W uszach miała słuchawki, a muzyka z nich lecąca była tak głośna, że pomimo iż Joshua stał jakieś dwa metry od łóżka, to i tak krzyki wokalisty.
- Wiedziałem. - chłopak pokręcił głową i usiadł koło siostry. Ta widocznie wyczuła jego obecność, bo przesunęła się nieznacznie, by zrobić bratu miejsce, po czym wyłączyła muzykę.
- Możemy pogadać?- dziewczyna wyciągnęła słuchawki, co Joshua uznał za znak, że się zgadza - Wiem, że ta rozmowa to będzie głównie mój jeden, długi monolog, ale proszę, chociaż mnie wysłuchaj - spojrzał wyczekująco na siostrę, a gdy ta kiwnęła głową, kontynuował - Zauważyłem, że od kilku tygodni zachowujesz się inaczej. Nie jesz, prawie nie sypiasz, myślisz, że nie zauważyłem? Od kilku dni zastanawiam się co jest tego powodem i myślę, że już to odkryłem - dziewczyna odwróciła głowę w stronę ściany - dalej jesteś na nich zła, prawda? Nie możesz pogodzić się z tym, że nie są już razem, a twoje zachowanie to rodzaj buntu, mam rację? Widzę jak patrzysz na Roxanne. Winisz ją za to wszystko i mimo iż się do tego nie przyznasz to wiem, że ją nienawidzisz. Wierz mi, tata ledwo wytrzymuje to jak traktujesz młodociane pomioty, z jak się dowie o Roxanne, to nie będzie zbyt miło. Możliwe nawet odeśle cię do mamy.
- A może ja tego właśnie chcę?! - powiedziała, patrząc prosto w oczy brata.
~*~*~*~*~*~*~*~
Jak to mówią, początki są najtrudniejsze, ale na szczęście mam to już za sobą. Mam nadzieję że się spodobał :D
Super :D Hmmm... Joshua, kocham to imię <3
OdpowiedzUsuńAaaaaa! Szkoda, że nie słyszałaś jak krzyczę czytając to. Już uwielbiam Megan. Ostatnio zachowuję się jak ona :/, ale ja jestem nieważna. Od razu pytam: Kiedy następna notka? Bo już chcę kontynuacji...
OdpowiedzUsuńProszę pisz, już cię poleciła kilku osobom ^^
Pozdrowienia od Promyka...